Wyjazdy indywidualne uczniów
WYJAZDY INDYWIDUALNE UCZNIÓW – PODSUMOWANIE
Wpisany przez Administrator   
Niedziela, 11 Marzec 2012 17:47

10 grudnia 3 uczniów Gimnazjum w Dębowcu powróciło z 3 miesięcznego pobytu w Szwecji, w partnerskiej szkole – Branströmska Skolan Nylöse. Po tych trzech miesiącach nastąpił czas podsumowania. Czy idea projektu wymiany uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych w wymiarze od 3 do 10 miesięcy spełniła oczekiwania uczniów, nauczycieli i rodziców?

W roku szkolnym 2011/12 tylko 6 szkół z całej Polski zdecydowało się na przystąpienie do projektu. Nasuwało się wiele wątpliwości: wiek uczniów, długość pobytu, dojrzałość emocjonalna, niezależność, odizolowanie od rodziny, kolegów itd. Jednak Paulina, Kacper i Kuba podjęli wyzwanie.

Wydaje się być oczywistym, że możliwość uczenia się w innej europejskiej szkole to być może jedno z najciekawszych doświadczeń w życiu tych młodych ludzi, że poznawanie innego systemu nauczania to ogromna próba z jaką musieli się zmierzyć. Nowa szkoła, koledzy, nauczyciele, środowisko, miasto i rodziny, u których gościli oraz bariera językowa i kulturowa to tylko te podstawowe progi jakie napotkali. Jako koordynator projektu mam ogromną satysfakcję, że nasi uczniowie nie tylko świetnie poradzili sobie z trudnościami, nową sytuacją, ale powrócili dojrzalsi, bogatsi o nowe doświadczenia. Jestem z nich dumna, że nie tylko przetrwali ten trudny okres, ale godnie reprezentowali naszą szkołę i kraj, o czym świadczą opinie nauczycieli i rodziców ze Szwecji.

Chciałabym serdecznie podziękować za współpracę i pogratulować rodzicom Pauliny, Jakuba i Kacpra i życzyć im dalszych sukcesów. Dziękuję także dyrekcji i nauczycielom za współpracę.

Koordynator projektu
Joanna Maciałowicz

 
Wrażenia po powrocie - Paulina
Wpisany przez Administrator   
Niedziela, 11 Marzec 2012 17:45

PAULINA

Chciałabym podzielić się niezapomnianymi wrażeniami ze Szwecji, w której przez 3 miesiące, w ramach wymiany uczniowskiej Socrates Comenius, mieszkałam w szwedzkiej rodzinie i chodziłam do szwedzkiej szkoły.

W szwedzkiej szkole najbardziej podobały mi się lekcje praktyczne. Chodziłam na zajęcia z krawiectwa, cooking (gotowania), wood work (stolarstwa). Muzyka też była interesującym przedmiotem, bo szkoła miała dobre wyposażenie: pianino, fortepian, 4 perkusje, w tym 2 elektryczne, wiele gitar klasycznych, elektrycznych i basowych oraz ukuleli.

Komunikacja miejska w Szwecji to również świetna sprawa! Myślę, że w większych polskich miastach też tak jest. Ze szkoły dostałam kartę magnetyczną i mogłam jeździć po całym Göteborgu autobusami i tramwajami, które jeździły co trzy minuty w każdym kierunku. Dzięki temu miałam okazję zwiedzić to piękne miasto portowe. Moim największym chyba przeżyciem była wizyta w operze – nigdy wcześniej nie miałam takiej okazji.

Dużym szokiem po przyjeździe do Szwecji były dla mnie relacje pomiędzy nauczycielami a uczniami. Tamtejsza młodzież zwraca się do pracowników szkoły po imieniu, wszyscy są dla siebie tacy otwarci. Nauczyciele nie trzymają się specjalnie jakoś razem. Podczas lunchu dosiadają się do uczniów, śmieją się i rozmawiają.

Lekcje zaczynaliśmy przeważnie o 8.10 i mieliśmy trzy, cztery lekcje. Jedne lekcje trwały dwie godziny, inne 50 minut, niektóre pół godziny. Najdłuższa przerwa, na lunch, trwała godzinę, tak więc ze szkoły wychodziłam ok. 16.00. Po zajęciach w szkole nigdy się nie nudziłam i czas spędzałam raczej aktywnie. W pierwszym miesiącu trenowałam siatkówkę, później często chodziłam na basen. Oczywiście, nie sama. Cały czas spędzony w Göteborgu był wspaniałą okazją do poznania nowych przyjaciół Uśmiech

Mieszkałam u dwóch dziewczyn z mojej klasy, raz u jednej, raz u drugiej i to właśnie z nimi spędzałam większość mojego wolnego czasu. Razem gotowałyśmy szwedzkie i polskie specjały, oglądałyśmy filmy, chodziłyśmy na kręgle, gokarty, do kina. Świetnie się bawiłyśmy, a przy okazji uczyłyśmy się języka angielskiego. Wyjazd był wspaniały, mogłam spróbować zupełnie innego życia! Poznałam szwedzką kulturę i wspaniałych ludzi oraz podszkoliłam swój angielski.

 
Wrażenia po powrocie - Kacper
Wpisany przez Administrator   
Niedziela, 11 Marzec 2012 17:42

KACPER

"Szwecja – ok. fajnie"- moja pierwsza myśl po usłyszeniu propozycji pani Maciałowicz wyjazdu na 3 miesiące w ramach projektu WIU Comeniusa. Oczywiście, najpierw trzeba było się upewnić, czy rodzice się zgodzą, ale w sumie, dlaczego nie? Tak oto zaangażowałem się w projekt. W czerwcu odbyliśmy szkolenie w Warszawie, dzięki któremu poprawiliśmy naszą komunikatywność. A pod koniec wakacji spotykaliśmy się, aby przypomnieć sobie trochę język angielski, bo jak to w czasie wakacji bywa, dużo wiadomości wypada z pamięci. 4 września 2011 roku wylecieliśmy z Okęcia, dokąd odwieźli nas nasi rodzice wynajętym busem. Pani Maciałowicz poleciała razem z nami, aby pomóc nam z pierwszymi problemami, lecz po tygodniu wróciła do kraju, a my zostaliśmy u swoich rodzin goszczących. Przez pierwsze dwa tygodnie zamieszkałem u rodziny Nathana, którego siostra była kilka lat temu w Dębowcu, później przeprowadziłem się do domu Alexa, gdzie zostałem już do końca pobytu…

Pierwszego dnia w szkole zaczęliśmy się zastanawiać, jakim cudem Szwedzi potrafią funkcjonować z takim systemem dyscypliny. Po krótkim czasie nauczyliśmy się jednak, że nie ma rzeczy niemożliwych dla Polaka, chociaż zaaklimatyzowanie wydawało się lekko niemożliwe. Lecz włączyliśmy się w życie szkoły. Oczywiście, mieliśmy lekko z górki jako goście, ale daliśmy radę, a nawet pokazaliśmy polską kulturę – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Uzgodniliśmy również plan zajęć, który nam pasował, a jednocześnie przerabialiśmy materiał, który przesyłali nam nauczyciele z Polski. Najbardziej brakuje nam zajęć praktycznych w szkole, a przynajmniej mnie. Są to np. stolarstwo czy gotowanie, czego niestety nie ma w polskim programie szkolnictwa.

Göteborg to piękne miasto, które poznaliśmy lepiej niż niektórzy mieszkający w nim Polacy, których jest tam bardzo dużo, jak i innych narodów. Nawet dwa razy w tygodniu oraz w święta odbywały się tu msze św. w języku polskim. Tak więc, gdy brakowało nam języka polskiego, a mieliśmy już dosyć siebie nawzajem, mogliśmy wyjść na główną ulice miasta, a w przeciągu godziny mieliśmy możliwość usłyszeć język polski. Zwiedzaliśmy, ile się dało przez uliczki po muzea. Niestety, nie zobaczyliśmy wszystkiego, choć mieliśmy mnóstwo wolnego czasu. Udało nam się też pojechać do Sztokholmu, co prawda na szkolenie, ale i tak zwiedziliśmy stolicę. Niestety, czas mija szybko i nim się obejrzeliśmy, musieliśmy wrócić do domu.

Wszystko było naprawdę niezapomnianą przygodą. Oczywiście, były małe problemy, jak to w życiu bywa, ale szybko je rozwiązywaliśmy. Podnieśliśmy nasz poziom języka angielskiego, nauczyliśmy się samodzielności, zwiedziliśmy troszkę świata, a najważniejsze (chociaż mogę się wydać materialistą za te słowa) jest to, że absolutnie wszystko (od przelotu, przez wyżywienie i zakwaterowanie, po "kieszonkowe") było ZA DARMO w ramach Unijnego projektu WIU.

 
Wrażenia po powrocie - Kuba
Wpisany przez Administrator   
Niedziela, 11 Marzec 2012 17:31

KUBA

Dnia 4.09.2011. wraz z kolegą i koleżanką poleciałem do Szwecji. Nasze miejsce zamieszkania znajdowało się w samym pięknym Göteborgu. Pierwszym szokiem była barwność ulic. W samej szkole było jedynie kilku rodowitych Szwedów. Szwecja słynie z dobrze rozwiniętej opieki socjalnej, co bardzo mi się podobało.

Przez trzy miesiące uczyliśmy się w tamtejszej szkole. Uczęszczaliśmy na lekcje języka angielskiego, niemieckiego oraz na niektóre przedmioty praktyczne takie jak: praca w drewnie, zajęcia z chemii czy muzyka. Oprócz tego nasi nauczyciele ze szkoły w Dębowcu co jakiś czas przysyłali nam nowy materiał, który realizowany był w szkole. Poznaliśmy nowe obyczaje, nowych ludzi, system szkolny. Mieliśmy sposobność do nauki języka angielskiego.

Przez cały czas mieszkaliśmy u szwedzkich rodzin. Dzięki temu mogliśmy poznać życie tych ludzi, a także dowiedzieć się czegoś ciekawego na temat samego kraju czy kultury. Poznać nowe, często pyszne potrawy. Nierzadko pomagaliśmy naszym gospodarzom w ich obowiązkach. W chwilach wolnych zwiedzaliśmy miasto oraz chodziliśmy na zakupy. Często odwiedzaliśmy kręgielnie czy basen. Ja osobiście zacząłem tam grać w ping ponga.

Wyjazd ten nie odbyłby się, gdyby nie nasza wspaniała pani Joanna Maciałowicz. 10.12.2011 wróciliśmy do naszych wspaniałych rodzin i naszej wspanialej szkoły. Czas spędzony tam był bardzo owocny.

 
Paulina - 22 XI
Wpisany przez Administrator   
Wtorek, 22 Listopad 2011 18:57

PAULINA

Dzień dobry Uśmiech gorące pozdrowienia!!

U nas straszne mgły są. Tak gęstych mgieł jeszcze nie widziałam Uśmiech. A Pani dyrektor posyła zadania z geografii przez każdego, kogo może... :D Na biologi takie super rzeczy robimy, że nie mogę odżałować ominiętych lekcji (każda lekcja - odpowiedzi na ok. 5 pytań :D). Z niemieckiego mamy super nauczycielkę, również na miejscu, także wszyscy wszystko ogarniają Mruga Co tydzień w piątek mamy prezentacje o Polsce, Dębowcu i szkole, które pokazujemy wszystkim klasom po kolei (nawet chyba tym młodszym - na pewno kl.6). Na angielskim jest spoko, jak zawsze zresztą z PeteremUśmiech, ale z Hanna robimy takie rzeczy, że Pani nie mówię, żeby mogła Pani jeszcze przeczytać moje zadania - popłakała by się Pani (albo ze śmiechu albo z żalu i litości :D) ogólnie to w porządku :D

P.S. troszkę nowych zdjęć Mruga

1. my- astronauci w universum Mruga

2. również w universum - takie śliczne malutkie małpki tam biegały... Uśmiech

3. muzeum volvo: Kuba przez 10 minut zachwycał się silnikiem

4. muzeum volvo: Kacper lubi to zdjęcie i jego dziadek chyba również Uśmiech

5. muzeum volvo: zawsze chciałam być kierowcą tira :D

6. upiekłam ostatnio jabłecznik, taki mały polski akcent Uśmiech, dzień później biłam kotlety - Alex była zachwycona obiadem :D

całuję, Paula

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 4